Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS



cytat sezonowy:

A ja twierdzę: - Baronowo,
wkrótce minie zima, a
z wiosną zaczną się na nowo
nasze słodkie TRULLA LA.

[...]
I nie powie stary baron
więcej do mnie paszoł won,
nie wypchnie na bruk z gitarą,
bowiem w grobie leży on.

Czarna kryje go pydżama,
biedak gonił resztką sił,
tak jak stał, w salonie zamarzł,
bo lufcik otwarty był.

.........
Przecie nie dla mnie spokój ksiąg lśniących wysoko
i wiosna też nie dla mnie, słońce i ruń wonna,
tylko noc, noc deszczowa, wiatr i alkohol -
serwus, madonna.


(Gałczyński)




urodziny

wtorek, 03 marca 2009 19:02
Gdyby ktoś z wielce szanownych zaproszonych na moje urodziny gości zastanawiał się, jaki prezent mnie ucieszy, to najważniejsze dla mnie będzie, żebyście przyszli, Wasza obecność mnie ucieszy najbardziej.

Dla najbardziej upartych podaję listę:
1. Dobra książka
2. Dobra książka
3. Dobra książka
4. Dobra książka
5. Dobra książka
6. Dobra książka
7. Dobra książka
8. Dobra książka
9. Dobra książka
10. Dobra książka
11. Dobry film
12. Jakaś fajna płyta
13. Zestaw sztućców
14. Kosmetyki pielęgnacyjne (sól do kąpieli już zajęta! ;)
15. Dobra książka
16. "Sztywny" kwiatek w "wazonie" z banderolą ;)
17. Świece
18. Świeczki
19. Świeczuszki
20. Dobra książka

Swojej biżuterii sama nie ogarniam, a pierdółek mam aż za dużo. Żywe kwiatki jakoś mnie nie lubią, a nawet na akwarium nie mogę sobie pozwolić, bo przecież rybki trzeba karmić regularnie...







Aha, jeszcze pytanie z tak zwanej "dupy strony":
Jak nazwać kogoś, kto zdradza po 11 dniach od zaręczyn (!), przez półtora roku dupczy wszystko, co nie ucieknie na drzewo, kłamiąc w żywe oczy, w tym samym czasie zaczyna związek z nową kobietą, a do "starej" pisze, że ją kocha nad życie i marzy o powrocie do niej?
Kobietę takiego faceta można nazwać skończoną idiotką, to wiem.

komentarze (2) | chcesz skomentować? - zapraszam!

Z maila

wtorek, 03 marca 2009 9:36
Jak kobieta bierze prysznic.

Rozbiera sie i sortuje ubranie do koloru i temperatury prania w drodze do lazienki zaklada dlugi szlafrok, jak mija meza, zaslania
wszystkie krytyczne czesci ciala.  W lusterku oglada sie cala, stwierdza, ze powinna trenowac miesnie brzucha.
Pod prysznicem uzywa gabki do twarzy, szerszej gabki do ciala, szczoteczki do stop, szczoteczki do rak i pumeksu.
Myje wlosy szamponem ogorkowym, potem szamponem z 43-trzema witaminami jeszcze raz myje wlosy, aby upewnic sie, ze sa czyste, naklada odzywke z grejfrutu i naturalnego olejku avocado. Myje twarz szczoteczka do twarzy z rozdrobniana morela, az zczerwienieje, reszte ciala myje emulsja z imbiru, orzecha i pomidora. Splukuje odzywke. Goli nogi i pod pachami. Wypuszcza wode.
Gabka wyciera wszystkie krople wody, czysci umywalke i wanne. Wychodzi spod natrysku, wyciera sie recznikiem o wielkosci malego panstwa, wlosy wyciera recznikiem super wchlaniajacym wode, az beda suche. Obszukuje cale cialo czy nie ma pryszczy, wyrywa brwi peseta. Wraca do sypialni, ma na sobie dlugi szlafrok, a na glowie recznik. Mijajac meza, zaslania szczelnie wszystko

Jak mezczyzna bierze prysznic
1. siada na brzegu lozka, rozbiera sie i rzuca rzeczy na kupe
2. nago leci do lazienki, mijajac zone, macha ptaszkiem i wola "hu,huu!"
3. patrzy w lusterko, oglada ptaszka i drapie sie po dupie
4. wchodzi pod prysznic
5. jeszcze raz sie drapie, teraz po jajach
6. wacha palce, upajajac sie meskim zapachem
7. bierze pierwszy lepszy szampon i rozprowadza go po calym ciele
8. smarcze w reke, i tak sie splucze
9. myje rowek i jednoczesnie pierdzi
10. puszczajac baki, cieszy sie jak to dziwnie pod natryskiem brzmi
11. wiekszasc czasu spedza na myciu czesci dolnych
12. myje pupe, wlosy zostaja na mydle
13. myje wlosy i twarz
14. szamponem tworzy fryzure irokeza
15. siusiu
16. splukuje sie i wychodzi spod natrysku
17. lekko wycierajac sie recznikiem, sam do siebie mowi, ile wody jest na posadzce, bo zapomnial zaciagnac zaslone
18. jeszcze raz patrzy w lusterko, ocenia wielkosc ptaszka
19. zostawia mokry dywanik i zapalone swiatlo
20. wraca do sypialni z recznikiem na biodrach, mijajac zone, uchyla recznika, macha ptaszkiem i wola "hu, huu!"
21. rzuca mokry recznik na lozko

komentarze (7) | chcesz skomentować? - zapraszam!

Złote myśli ciemnej blondynki - part 5

wtorek, 03 marca 2009 3:01
Jeśli Twój były robi wszystko, żeby Cię skrzywdzić, sprawić przykrość czy po prostu wkurwić, recepta jest prosta - baw się dobrze z ludźmi, których lubisz, a potem poderwij jakiegoś przystojniaka.

Elegancko powiedziane "czy mógłbym panią zaprosić na kawę?" to balsam na roztrzęsione wnętrze blondynki. I każdej innej kobiety też.


A może niedługo się dowiemy, że to wcale nie skrzaty szczają do mleka, tylko to też jest moja wina? ;)

komentarze (0) | chcesz skomentować? - zapraszam!

Jak faceta nie lubię, tak....

poniedziałek, 02 marca 2009 16:32
Jak faceta ogólnie nie lubię, tak tutaj ma rację: Cejrowski o języku

Wziąć (nie "wziąść"!!!), tu jest napisane (a nie "tu pisze"!!!), wyjmij (a nie "wyjm"!!!), obejrzyj (a nie "oglądnij"!!!), wyłączam (a nie "wyłanczam"!!!) i przede wszystkim: słowo KAMEROWAĆ. Doprowadza mnie ono do szału. Piany na ustach dostaję i gryzę.

Mnie też to wkurza Cejrowski - wkurzająca rozmowa

A tu dokładnie widać i słychać, za co go nie lubię: Cejrowski ostatnim chamem

A ja idę się odchamić na koncert.
Z polonistyczno - kulturalnym pozdrowieniem,
Żegnam Cię, Narodzie. Do jutra.

komentarze (0) | chcesz skomentować? - zapraszam!

u rodziców po raz kolejny

poniedziałek, 02 marca 2009 9:44

Powinnam do nich przychodzić nie tylko z dyktafonem, ale i z kamerą...


Tata (wchodzi do dużego pokoju machając rękami, składając dłonie jak do modlitwy i otwierając je) - Gdzie jest ten ten ten ten ten? (chodziło o wizytownik)
Ja (patrząc na deskę do prasowania) - Na palecie roboczej.
Tata (sprawdziwszy deskę odpowiada bezradnie) - Nie ma.
Ja - To może z nim wychodziłeś?
Tata (poszedł do drugiego pokoju, sprawdził i wrócił) - Ja wychodziłem z czym innym. Z przekonaniem, że wiem, gdzie ten ten ten leży.



Mama rozmawia z komputerem - No gdzie masz to otwarte, gdzie? Ty durny głupku. Pieprz...
Po kilku minutach - Kurde, głupi.
A potem się dziwi, że komputery jej nie lubią... Odbieram telefon, że coś nie działa, robię za help desk w tramwaju, z pamięci. Przyjeżdżam, a tu się okazuje, że wszystko chodzi jak złoto.



Biorę sobie parówkę z lodówki.
Tata - Ty to na zimno jesz?
Ja - Ojciec, te parówki to już nie są takie jak kiedyś!
Tata - No na pewno mają mniej mięsa.



Ja - Tata, pyknij w czajnik przy okazji, proszę.
Tata - Trzeba po wodę iść.
Ja - Ale ja robię korektę!
Mama - Ja wysyłam Skierniewice!
Tata - Ja gotuję!
Cała rodzina jednocześnie:
Ja - Zenek!
Tata - Józek!
Mama - Antoni!
Niestety, żaden z nich się nie pofatygował... Może dlatego, że jeszcze się nie dorobiliśmy chłopca na posyłki, ani tym bardziej lokaja? :)



Tata - Nie pakuj mi płyty w pudełko, bo ja muszę to sobie wsadzić w kopertę bąbelkową, ale ja mam tylko małą kopertę z małymi bąbelkami.
Mama - To kup większą. Z większymi bąbelkami.
Tata - Gdybym wiedział, jak żem Cię za żonę brał, że będziesz miała takie wymagania po 30 latach...
Matka - Żebyś kupił większą kopertę? Czy Ty normalny jesteś?
Ojciec - Jak mi pierwsze buty kupiłeś, były za ciasne, ale ja się bałem i nosiłem je.
Matka - To Twoja matka kupowała Ci za ciasne buty na oko.
Ojciec - Ale ja noszę buty na nogach.
Matka - Czy Ty normalny jesteś?


Tata - A może trzeba iść do sklepu? Może pójdziesz?
Matka - A po co?
Tata - A jak srajtaśmy zabraknie?
Matka - To się podetrę Twoimi gaciami.
Oplułam monitor ze śmiechu i dostałam od ojca gazetą w łeb.
Ojciec - Albo pójdziesz do sklepu, albo nagrasz mi dwie płyty.
Matka - Ani jedno, ani drugie.
Ja dalej płaczę ze śmiechu.
Ojciec - Nie śmiej się, cóż za brak szacunku do ludzi starszych.
Matka - Niech się śmieje, najwyżej schudnie, jak się tak kielczy.
Ja położyłam głowę na korekcie i wyję.
Ojciec - Idź do sklepu. Albo po wodę.
Matka - To się zdecyduj, mam iść po wodę, czy nagrać Ci płyty? Czy Ty normalny jesteś?


T - Dlaczego nikt nie poszedł po wodę?
J - Bo ja robię korektę.
M - A ja nagrywam Ci płyty. Trzeba było nie chcieć płyt, to bym i tak nie poszła.
T - Dobra, idę po tą wodę, bo mi będziesz wypominała do końca mojej emerytury.
M - A kiedy będzie koniec Twojej emerytury?
T - Jak zgasnę w Panu.
(...)
J - jeszcze nie skończyłam
M - jakbyś się mniej śmiała, to byś szybciej czytała.
J - jak głupoty gadacie.
T - to nie są głupoty, to są poważne rozmowy dwojga mądrych ludzi.
M - Chyba policzyłeś o jedną osobę za dużo.
T - Obraziłem się i idę po wodę. 




I na koniec: akcja dnia:
Ojciec dzwoni do banku w Puszczy Mariańskiej. Żeby było śmiesziej - rezydują w tym samym budynku, co Urząd Gminy.
Oczekując na połączenie śpiewa sobie:
"Ujta-ujta, ujta-ujta,
Pocałujta w dupę wójta,
Jak go nie pocałujecie,
To rozniesie się w powiecie,
Gdy się powiat o tym dowi,
To mu dupę upaństwowi..."
Sekretarka banku: "Bardzo ładna piosenka, proszę pana".
Biedak, tak się zaangażował w występ, że nie usłyszał, że z drugiej strony podniesiono słuchawkę.

komentarze (3) | chcesz skomentować? - zapraszam!

1

poniedziałek, 02 marca 2009 9:06
Przychodzi facet do lekarza i pyta dlaczego wszystkie jego dzieci są rude. Lekarz pyta:
- Czy na pewno nie ma nikogo rudego ani w pańskiej rodzinie, ani w rodzinie żony?
- Nie, nie ma.
- A jak często uprawiacie państwo seks?
- Raz do roku.
- No to wszystko jasne: to rdza.

***

Dlaczego mężczyźni wolą kobiety ładne od inteligentnych?
- Bo lepiej im wychodzi patrzenie niż myślenie.

***

Więc mówi pan, doktorze, że to jest 23 tydzień ciąży?
- Tak, absolutnie.
- Dokładnie 23, a nie 27?
- Żadnych wątpliwości - 23 tydzień.
- Boże... Nie za tego za mąż wyszłam...

***

komentarze (1) | chcesz skomentować? - zapraszam!

Na godzinkę...

poniedziałek, 02 marca 2009 0:46
Ola wpadła na godzinkę... Wyszła prawie po czterech, ale nie bardzo miałam cokolwiek przeciwko. Obśmiałyśmy się jak norki - zwłaszcza z wizji jej jako włoskiej matrony ;)
Dzisiejszy wieczór sponsorowali The Hooters, sałatka z tuńczyka i melasa orange creme :)
Obie doceniamy sens piosenki zespołu Wilki.
W związku z późną godziną wpisu szkolno-filozoficznego nie będzie.
W związku z dobrym humorem narzekania nie będzie.

Lista gości została zamknięta na 30 osobach. Uprzedzam, że pytanie mnie o L. będzie karane wykopaniem z imprezy :P To ma być dla mnie fajny dzień! To, jaką byłam zauroczoną idiotką, wiem. Nie trzeba mi o tym przypominać, tak?
Dobranoc państwu bardzo.

PS: lekkie zmiany w linkach, tak jak mówiłam, muzyki jest bardzo dużo, więc musiałam to jakoś rozdzielić na kategorie. I naprawdę to wszystko lubię.
Polecam kategorię "Divine Insanity". Ogień z trzewi. Andrzej jedzie na otro.

komentarze (5) | chcesz skomentować? - zapraszam!

Ty masz coś, co lubię...

sobota, 28 lutego 2009 22:41
Ja - no to wpadnę do Ciebie koło 20
Ola - ale ja wolałabym do Ciebie
Ja - ale ja mam bałagan
Ola - olać bałagan, Ty masz coś, co lubię
Ja - sheeshę?
Ola - nooo....


Młody zasmakował w rybce, a Ola w sheeshy ;)

Z resztą mam dziś zajefajny wieczór singla - sheesha (Orange creme), czerwone winko i komputer ;)
Pierwszy wolny wieczór od nie wiem kiedy - w sensie taki, że jestem w domu i mogę się polenić. Ale obiecuję sobie, że za chwilę położę się spać - jutro znów rano wstaję.
Jutro postaram się też wkleić obszerniejszą notkę zainspirowaną dzisiejszym wykładem z filozofii. Pan Profesor jest GENIALNY, choć ciut ekscentryczny. Wyraził zgodę na umieszczenie kilku jego tekstów na mojej stronie, z resztą fajnie się z Nim rozmawiało.
Nie mogę się doczekać jutrzejszej retoryki i erystyki.

Tak BTW, lista gości urosła do jakiś 28 osób... I będą to ludzie, których lubię i którzy (mam taką nadzieję) też mnie lubią... No jakby nie lubili, to by raczej podziękowali za zaproszenie ;) Na razie tylko 1 osoba nie odpowiedziała na wiadomość, reszta określiła się na "tak" lub "raczej tak". Pozostało tylko przejść się w tygodniu do knajpki i zarezerwować stoliki.
Dobrze, że niedługo dostanę wypłatę ;)


Z ostatniej chwili - siostra czyta mojego bloga i komentuje na gg.
Podobał jej się tekst o papryczkach i tabasco.
Ja 23:23:10
tak juz mam - jestem wredna i zlosliwa (po cos sie w koncu przefarbowalam na rudo, nie? kolor wlosow zobowiazuje)

komentarze (0) | chcesz skomentować? - zapraszam!

I znowu wieczór u rodziców

czwartek, 26 lutego 2009 21:45
Ojciec - Nie wywołuj wilka, jak nie potrzeba


Mama - jak się nazywały te twoje kwadraciki z cyferkami?
Ja - pomoce naukowe?
Mama - nie, to, co pykałaś.
Ja - aaa... sudoku
Mama - no właśnie. to ja ci to zamknęłam. ale wiedziałam, że sobie znajdziesz.

Ja - zaraz, zaraz, coś mi tu nie pasuje. Tata ma whisky, mama ma piwo, a ja?
Tata - a ty masz dorosnąć...
(po chwili)
Mama - weź sobie wino z komody.
Tata - no sięgnij sobie, duża jesteś.
Ja - to się może zdecyduj, co?

komentarze (0) | chcesz skomentować? - zapraszam!

WSTYD I 3 METRY MUŁU, bojkotujmy pewien zakład ubezpieczeń!!! ale są i dobre wiadomości

czwartek, 26 lutego 2009 14:13
Kochani,
Pewien zakład ubezpieczeń to cholerni oszuści. Przynajmniej w Wielkopolsce.
Zamówili "prezentację firmy w czasopiśmie Banku Spółdzielczego w Jarocinie". Gazeta ukazała się na początku lutego. Bank zapłacił już dawno, drugi reklamodawca bez szemrania przelał pieniądze, a pewien zakład ubezpieczeń nie chce.
Od ponad dwóch tygodni szarpię się z facetem, wydzwaniam do niego co parę dni - chcę od niego dostać dane (NIP itd), żeby wystawić fakturę - a on nic. Najpierw twierdził, że ma jakieś ustalenia ze swoim dyrektorem finansowym - potem, że tego dyrektora nie ma, potem że siedzi na naradach. Rany Boskie!!!
Jeśli pewien zakład ubezpieczeń nie ma 850 zł (z VATem), żeby zapłacić za własną reklamę (którą z resztą trzeba im było przygotować, bo swoich nie mają!), to raczej odradzałabym ubezpieczanie się tam. To ma być państwowa wielka firma? Jeśli wysyłają nam tekst do umieszczenia w gazecie - a wygląda jak psu z gardła wyciągnięty, zdjęcia do reklamy wielkości znaczka pocztowego i nie mają nawet własnego logo w formie cyfrowej, to o czym my mówimy? Techniczna odwaliła kawał dobrej, ciężkiej roboty, ta reklama żyje i wygląda cacy!
Ja muszę zapłacić technicznej, spłacić drukarnię, zapłacić czynsz za biuro, a przydałoby się jeszcze coś jeść. Budżet mam skalkulowany i aktualnie na koncie firmowym mam -200 zł!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Do piątego marca powinnam zapłacić księgowej, do dziesiątego - kolejny czynsz. No sami powiedzcie, czy tak się załatwia interesy? Ponad dwa tygodnie, bo faktura do drugiego reklamodawcy poszła 5. lutego, a dziś mamy 26 - TRZY tygodnie. No a przecież o dane do faktury prosiłam jeszcze wcześniej. 
Trudno, wiadomość idzie w Polskę, różnymi kanałami, a do pana z pewnego zakładu ubezpieczeń zadzwoni prezes Banku. Wtedy mu rura zmięknie, skoro ma czelność twierdzić, że przecież jego dyrektor dzwonił do mojego "męża"*. Ciekawe jak, może krowim dzwonkiem, skoro mają tylko mój nr komórkowy do kontaktu z firmą?? 


Co do dobrych wiadomości - gazeta w Jarocinie spotkała się z bardzo miłym i ciepłym przyjęciem, klienci chwalą, prezes w skowronkach, w kwietniu jadę robić kolejny numer :)
Namysłów się drukuje.
Do Stalowej Woli jadę w drugim tygodniu marca.

JESTEM ZAJEBISTA!!!!!!!!!!!!! Ale przez ... z pewnego zakładu ubezpieczeń na razie biedna :(



*Moim "mężem" jest oczywiście mój tata, który w pewnym momencie nie wytrzymał i też zadzwonił opieprzać tego pana. Słuchajcie, w 3 minuty po rozmowie z moim ojcem, ten facet zadzwonił do mnie i przepraszał, że on tutaj załatwia jak może. Tylko że to było we wtorek - i nic nie załatwił.

komentarze (0) | chcesz skomentować? - zapraszam!

Nowe wpisy

czwartek, 26 lutego 2009 9:41
1. Nowe wpisy na blogu kuchennym, smacznego!
2. Nowy wpis w "Natchnieniu Natalii" - jeśli mam sobie darować dalszy ciąg, napiszcie to w komentarzach, ok?

komentarze (0) | chcesz skomentować? - zapraszam!

Może i jestem upierdliwa...

czwartek, 26 lutego 2009 9:20
Może i jestem upierdliwa, ale zastanawiam się, czemu na opakowaniu specyfiku do kąpieli jest napisane, żeby unikać kontaktu produktu z błonami śluzowymi? Proszę o podpowiedź, jak kobieta ma wykąpać się w wannie nie mocząc niektórych błon śluzowych?

Teraz nie wiem, ryzykować (bo ślicznie pachnie), czy lepiej nie (może coś mi się w te błony stanie, a ja je całkiem lubię?)

komentarze (0) | chcesz skomentować? - zapraszam!

Kryzys kąpielowy został zażegnany!!!

środa, 25 lutego 2009 9:49

Kryzys kąpielowy został zażegnany, co prawda soli jeszcze nie kupiłam, ale mam 2 litry płynu - jeden pachnie czarną jagodą, a drugi brzoskwinią. Dobrze mieć kolegę w pracy, którego teściowa pracuje w znanej firmie sprzedającej kosmetyki z katalogów. Katalogi mam dostarczane na biurko, po kosmetyki muszę przejść do drugiego pokoju. Do tego kupiłam sobie cienie do powiek - będę miała z głowy zakupy "kolorowych" kosmetyków na najbliższy rok - w sumie mam tego 12 odcieni, mogę się paćkać ile chcę.

Nie pisałam jeszcze o swoich natręctwach zakupowo-zaopatrzeniowych. U mojej Mamy natręctwo objawiała się stałą obecnością w lodówce margaryny Kasi, majonezu Napoleońskiego, w szafce chleba (który się potem wyrzuca), u mojego Ojca - zapasem jogurtu, najczęściej w postaci kilku napoczętych kubeczków. Ileż to ja już uniecztorzyłam cywilizacji, niektóre były w takim stopniu zaawansowania, że przeprowadzały prace nad bombą atomową, a kilka z nich usiłowało kolonizować kosmos lodówki! Mama mojej koleżanki namiętnie kolekcjonuje pasty do zębów.
Ja, drodzy czytelnicy, posiadam w domu około litra toniku do twarzy (muszę się pilnować, żeby tym razem też go nie zamówić). Oprócz tego zapas pasty do zębów posiadam na pół roku, patyczków do uszu na dwa lata, a proszków do prania w płynie na jakiś rok. Kostek mydła ze cztery. Poza tym zawsze, kiedy jestem w sklepie oferującym produkty kosmetyczno-higieniczne, nabywam drogą kupna papier toaletowy (zawsze muszę mieć zapas) oraz pewne charakterystyczne akcesoria dla kobiet, używane raz w miesiącu (cała półka w szafce). No tak już mam, przyroda. W lodówce muszą być minimum dwa piwa, w barku minimum jedna butelka wina, a w "spiżarni" w przedpokoju ze dwie paczki makaronu - ale to dla gości ;)
Za to regularnie brak u mnie w domu chleba (i tak go prawie nie jem), o maśle nie wspominając. Czasem otwieram lodówkę, patrzę na te dwie samotne butelki piwa, czasem w towarzystwie jakiegoś serka i słoika sosu do makaronu, po czym stwierdzam, że głodna nie jestem - działa!

komentarze (0) | chcesz skomentować? - zapraszam!

nowe na blogu

środa, 25 lutego 2009 1:34
W linkach nowe kategorie:
-Olga Lipińska
-Mężczyźni, których kocham bezgranicznie.

Polecam szczególnie http://www.youtube.com/watch?v=yJ9W9kxve8s i http://www.youtube.com/watch?v=rB5fvfCEGaY Fronczewskiego. To sponsorowało dzisiejszy wieczór, choć miałam się jak zwykle wcześniej położyć...

Podły wieczór draństwu... Dobranoc.

komentarze (0) | chcesz skomentować? - zapraszam!

U rodziców jak zwykle ;)

wtorek, 24 lutego 2009 1:27
Mama: Gdzie dawaliśmy zdjęcie prezesa P.?
Tata: W ostatnich Skierniewicach.
Mama: Nieprawda! Nie masz racji!
Tata: Prawda. Mam rację.
Mama: Nie masz racji!
Tata: Mam rację.
Mama: Nie masz racji!
Tata: Mam rację.
Ja - bo nie wytrzymałam: No to może któreś z was poszłoby i sprawdziło ostatnie Skierniewice? Ojciec!
Tata: Czemu ja, skoro mam rację?
Mama, idąc do drugiego pokoju, w którym mają archiwum: Nie masz racji!
Po chwili
Mama: Masz rację.
Tata: Widzisz, córeczko, jak już będziesz w moim wieku, będziesz takie oskarżenia znosić z godnością starego dęba... Zwłaszcza, jeśli sprawdzisz coś godzinę wcześniej.
Mama: Świnia.


Stoimy z Ojcem w kuchni. Wpada Mama z miną głodnego tygrysa.
Mama: Gdzie masz zdjęcia starosty!? Na którym gwizdku!? Gdzie masz ten gwizdek!?
Tata: Przecież wczoraj ściągnęłaś te zdjęcia na pulpit, na pulpicie je masz.
Matka wypada z kuchni, nieomal biegnie do komputera.
Tata: Uf, żyję... Jeszcze się dowiesz, córeczko, jak ta wspólna praca może być niebezpieczna.


Mama: No drukuj! Czemu ta drukarka nie chce działać?
Tata: Musisz ją grzecznie poprosić, ona nie działa tak jak ja.
Mama: Córuś, czy on nie ma nic do roboty?
Tata: Jak to nie mam nic do roboty? Ja tu kieruję. Zobacz, jak ładnie kieruję. Wszystko idzie dziś tak sprawnie.


Mój Tata uwielbia patrzeć, jak się coś instaluje albo nagrywa. Obserwowanie pasków postępu sprawia mu wybitnie wielką radość (i chyba go uspokaja). Przećwiczcie na swoich rodzicach.
Instalowanie Windowsa wyłącza Ojca z użytku na 45 minut. I nawet nie trzeba pilnować okien dialogowych, bo kiedy się pojawią, Ojciec wydaje z siebie gromkie „O!".
Wczoraj obserwował automatyczne dostrajanie 60 kanałów w telewizorze, przy każdym wydając gromkie „O!". Najbardziej się cieszył, kiedy telewizor trafił na Telewizję TRWAM, ale już wiedział, że nie należy przeginać. Kupił sobie jakiś czas temu nową wieżę. Jak programowałam Mu radio, bardzo naciskał, żeby w pamięci znalazło się Radio Maryja. Więc ustawiłam Mu je na 10 pierwszych kanałach - „naś klient, naś pannnn".

 

 

komentarze (2) | chcesz skomentować? - zapraszam!

gg

niedziela, 22 lutego 2009 23:53
On23:50:56
powiesz mi cos milego?
Ja 23:51:24
a co Co mam powiedziec?
On23:51:33
to co chcesz
Ja 23:51:56
cos o kwiatkach i pluszowych misiach? pluszowe misie sa mile

komentarze (0) | chcesz skomentować? - zapraszam!

nowe na blogu

niedziela, 22 lutego 2009 23:18
Dodałam w linkach nowego bloga - pisze go moja Przyjaciółka, Jola. Nie należy jej wierzyć, kiedy pisze, że jest stara - może i w dowodzie widnieje jakiś tam rocznik, ale duchem jest młoda (i jest świetną babką - i do plot, i do żartów, i do rozmów o życiu). Czuję się zaszczycona, że nazwała mnie swoją przyjaciółką.
Wejdźcie na jej bloga, poczytajcie. Co do polskiej "sprawiedliwości" - ma zupełną rację.

Dodałam też kilka linków do muzyki, którą lubię - tu pewnie lista będzie rosła, bo słucham wszystkiego po trochu.

Kiedyś pisałam o blogu znajomego - może uzyskam pozwolenie na dodanie go do linków - pojawi się od razu. Niedawno dostałam hasło do bloga znajomej (notabene też Joli), jeśli się zgodzi go "odtajnić", też go dołączę. Jest mocno pouczający. A z Jolą Młodszą mamy kilka wspólnych tematów i rzeczy, które nas łączą ;)

komentarze (1) | chcesz skomentować? - zapraszam!

Z dzisiaj

niedziela, 22 lutego 2009 23:10
Rodzice kupili nowy telewizor - płaski. Wcześniej mieli taki kilkunastoletni, wielki, z dupą.
Mama: nie lubię go, wolałam ten stary!
Ja: Wolałaś tego starego rzęcha?
Mama: Tak mi na nim ładnie wazon stał...


Tata: Daję Ci tego wina spod serca.
Ja: Sikałeś do niego???

 

Korepetycje z matmy. Tożsamości trygonometryczne - rzeczywiście ciężkie do ogarnięcia. Rozwiązałam zadanie, L=P i piszę CBDO.

Kasia: Co to znaczy?

Ja: CBDO - co było do okazania
Kasia: Powinno być CNBDO - co nie było do ogarnięcia.

komentarze (1) | chcesz skomentować? - zapraszam!

krótko i entuzjastycznie

niedziela, 22 lutego 2009 1:24
Krótko, bo jak zwykle zasiedziałam się u swojej Przyjaciółki, J.
Dopiero co weszłam do domu, ale siadłam jeszcze do kompa, żeby napisać jedną, bardzo-bardzo-bardzo ważną rzecz (entuzjastycznie):

WYLECZYŁAM SIĘ Z L.

Widziałam go dziś... I sama się sobie dziwię, że kiedyś tak strasznie go kochałam...
ZERO uczuć. NIC. Mógłby dla mnie w ogóle nie istnieć.
ANI ODROBINY zauroczenia, które było na początku, ANI KRZTYNY miłości, która mnie przy nim trzymała.

JESTEM WOLNA!!!!!!!!!!!

komentarze (6) | chcesz skomentować? - zapraszam!

Przemyślenia po wyjściu z wanny

sobota, 21 lutego 2009 14:52
Spędziłam półtorej godziny w łazience. Zrobiłam sobie engizującą kąpiel z olejkami pielęgnującymi. Na twarz i dekolt nałożyłam oczyszczająco-odżywiająco-odświeżającą maseczkę z zielonej glinki. Włosy umyłam super-hiper-witaminizowanym szamponem, nałożyłam pielęgnującą odżywkę. Ciało umyłam pielęgnującym żelem.
Po wyściu stopy posmarowałam zmiękczającym kremem, nogi i ręce odżywczym balsamem do skóry suchej, głęboko i intensywnie nawilżającym oraz poprawiającym koloryt skóry. Pupę, brzuch i biust głęboko regenerującym żelem z algami morskimi. Dekolt i twarz odżywczym, głęboko i intensywinie nawilżającym kremem poprawiającym koloryt skóry.

I powiedzcie mi, po co to wszystko, skoro dłonie i tak mam suche i spierzchnięte?

komentarze (3) | chcesz skomentować? - zapraszam!

smsy...

sobota, 21 lutego 2009 10:26
Nie widziałam się z J. przez tydzień.

J.: "Niedługo zapomnę jak smakuje piwo, kochana"
Ja: "Będę u Ciebie o 16"
J.: "Nareszcie coś mądrego i sensownego. Kup 6 Tyskich po drodze"

komentarze (2) | chcesz skomentować? - zapraszam!

Złote myśli ciemnej blondynki - part four

sobota, 21 lutego 2009 2:41
Jeśli słuchasz, jak Twój kochanek opowiada Ci o swoich kobietach - jesteś cudowna, czuła, wyrozumiała i w ogóle.
Jeśli powiesz jednemu Twojemu kochankowi o drugim Twoim kochanku (choćby tylko to, że w ogóle istnieje), on się obraża i znika.

Faceci są dziwni.

komentarze (2) | chcesz skomentować? - zapraszam!

Złote myśli ciemnej blondynki - part three

piątek, 20 lutego 2009 12:57
Należy dbać o romantyczny nastrój. Jeśli aktualny kochanek nie jest romantyczny, to sam zdmuchnie świeczki, a koronek nawet nie zauważy. Jednakże koronki i świeczki mogą się przydać, jeśli akurat ma się kochanka romantycznego - zatem przezorny zawsze ubezpieczony.

komentarze (0) | chcesz skomentować? - zapraszam!

Złote myśli ciemnej blondynki - part two

piątek, 20 lutego 2009 12:54
ZAWSZE powinno się wąchać wino, zanim się je wypije. Czasem może się okazać, że ono nie smakuje już tak dobrze, jak dwa dni temu ;)

komentarze (1) | chcesz skomentować? - zapraszam!

Złote myśli ciemnej blondynki - part one

czwartek, 19 lutego 2009 0:41
Męskie włosy są OK - o ile nie znajdują się w mojej wannie. Ani tym bardziej między moimi zębami ;)

komentarze (1) | chcesz skomentować? - zapraszam!

kilka spraw

wtorek, 17 lutego 2009 23:51
1. Internet wrócił :) :) :)
2. Osoba nr 3000 się nie przyznała :(
3. Uwielbiam długie ciepłe kąpiele przy świecach i lampce czerwonego wina - mmm, właśnie wylazłam z wanny i nadal mi dobrze :)
4. Trzeba zadzwonić do prezydenta, koszmar, kryzys i tragedia, nieomal powód do żałoby narodowej - skończyła mi się sól do kąpieli!!!
5. Jestem może dziwna, ale naprawdę dobrze mi się z kimś śpi, nawet po długiej przerwie. Lubię być przytulana przed snem i już.
6. Empirycznie stwierdzam, że od czasu, kiedy pewien  pan zniknął z mojego mieszkania i (w dużej części) z mojego życiorysu - PMS mam mniej uciążliwy, a okres na okres o niebo mniej bolesny (choć i tak nie należy do najprzyjemniejszych) - hurra!
7. Czynię pierwsze przygotowania do zorganizowania swoich szóstych z kolei dziewiętnastych urodzin.
8. Spędzenie całego dnia z książką i w piżamie to coś, co tygryski bardzo lubią (pierwszy dzień okresu genialną wymówką dla wszystkich dzwoniących i wymagających czegoś ode mnie). Taki poniedziałek powinnam powtarzać częściej, w różne dni tygodnia ;)
 

I na koniec cytat z rozmowy telefonicznej:
Ja: Cześć, moje słodkie kochanie.
L.: Nie mów tak do mnie.
Ja: No dobrze. Cześć, ty mały kłamliwy sukinsynu.
L.: Nie mów tak do mnie...
Ludzie, którzy słyszeli "moją" stronę": Salwa śmiechu.

Ooops. Za późno.

komentarze (0) | chcesz skomentować? - zapraszam!

3000 i inne przemyślenia

sobota, 14 lutego 2009 16:56
Hej, już niedługo będzie 3000 odwiedzających. Bardzo uprzejmie proszę wpisać się w komentarzu, kto to był, wymyślę jakąś nagrodę ;)

Uczelnia prawie załatwiona, możliwe, że jutro będę musiała podjechać, w poniedziałek jeszcze angielski, a potem to już tylko ściganie dwóch panów od literatury.
Z Olą T. spędziłyśmy dziś walentynki na kawie w centrum, też ma dość swojego - a że jest podobna wariatka do mnie, jest fajnie ;) Może przyjedzie dziś, jutro idziemy razem na koncert. Może się jeszcze dołączy parę osób. Szykuje się też moja bibka gazetowa, bibka końcowo-sesyjna, a za miesiąc moje urodzinki. I jest fajnie.
Internet mi w domu zdechł, nie z mojej winy, oczywiście. Cały korytarz nie ma netu i wszyscy jesteśmy w dupie. Chyba zainstaluję sobie net na firmę, tylko ciekawe, czy na rok mi dadzą.
Roboty mam od groma teraz, trzeba na gwałt zrobić dwie gazety, a w tygodniu jade po materiał na trzecią, więc tak naprawdę nie wiem, kiedy będę oddychać, nie mówiąc już o spaniu.

Zrobiłam sobie wczoraj porządny rachunek sumienia - przesiedziałam w wannie półtorej godziny, przeczytałam 300 stron romansidła "z epoki", wypiłam pół butelki wina - i wiecie co? NIKT mi do drzwi nie łomotał, nie marudził, nie właził do łazienki na siusiu. Dobrze mi samej. Sprawy łóżkowe też można satysfakcjonująco rozwiązać będąc singielką. Jest dobrze :) Nawet jeśli mnie "pierdol...ie" (już raz cytowałam mojego kumpla), to i tak nie pozwolę kolesiowi się wprowadzić. Ot co.

Przyjaciel o moim mieszkaniu: "O rany, jak tu czysto. Tu nigdy tak czysto nie było". Wcześniej bywał u mnie, kiedy było nas tam dwoje. Teraz jest czysto, spokojnie, nikt nie ogląda Czesia (i nie gada z czesiowym akcentem), nie tupie i nie puszcza łupaniny z głośników. Gości można przyprowadzić bez strachu, że jakieś dywanowe skarpetki ich zaatakują. Hurra. Znów prowadzę otwarty dom. Lista znajomych, dla których drzwi zawsze stoją otworem, niezależnie od pory dnia i nocy straciła kilku członków, ale i kilku zyskała. Ci, którzy na niej są, wiedzą o tym.

Ogólnie mam sporo pomysłów, nawał myśli, ale że jestem u rodziców (w domu brak neta) i reinstaluję im na drugim kompie windowsa, a poza tym mam w lolka roboty - muszę kończyć pisanie. Odezwę się znowu jak będę u starszych albo jak mi (sąsiadowi) uruchomią internet, co może potrwać. Niestety. Normalnie prawie jak bez ręki. Ani sobie playlisty z Youtube włączyć, ani na grono wejść, ani na fejsbuka. Nawet założyłam sobie profil na Naszej Klasie (namówili mnie w końcu). A bu.

komentarze (0) | chcesz skomentować? - zapraszam!

Proszę do mnie mówić "Pani Redaktor"!!!

piątek, 13 lutego 2009 11:02
Pierwsze koty za płotami, dziś odebrałam z poczty swoją PIERWSZĄ GAZETĘ. No dobra, może nie wygląda imponująco, choć moim zdaniem całkiem nieźle, ale jest MOJA!!!
Impreza inauguracyjna odbyć się musi, ale niestety już jestem w trakcie pisania drugiej gazety - ale postaram się jakoś uzgodnić terminy. W przyszłym tygodniu wyjeżdżam na parę dni, jeszcze nie wiem dokładnie kiedy - powinnam dowiedzieć się jutro.
Uff.
It's show time!

komentarze (0) | chcesz skomentować? - zapraszam!

Oto siła nauki ;)

środa, 11 lutego 2009 9:16
WZÓR: C142H156O17 MASA CZĄSTECZKOWA 2134.7478

Pytacie, co to? Odwieczna tajemnica wszchświata została rozszyfrowana! Chylę czoło przed mocą nauk ścisłych, które w prosty sposób wyjaśniają nam zawiłości natury. Teraz każdy z nas może zrozumieć swoje zachowania, swoje pragnienia i popędy. Klikajcie, patrzcie i uczcie się z tego wszyscy.
CHEMIA.jpg

komentarze (0) | chcesz skomentować? - zapraszam!

Nach Masuren, Masuren, Masuren, popływamy die Łajbe z Tekturen

środa, 11 lutego 2009 0:29
Wróciwszy do domu ze "średniego" picia, czyli jak najbardziej o własnych nogach i w miarę prosto, postanowiłam coś zjeść. Wyciągnęłam z lodówki pasztet w puszce o smaku czosnkowym. Wybitnie pasztet taki kojarzy mi się z zeszłym latem spędzonym na Mazurach. Zrobiłam sobie kanapkę z lekko czerstwego chleba posmarowanego rzeczonym pasztetem. I wiecie co? Wcale a wcale, ani odrobinę nie smakowało mi tak, jak już ponad pół roku temu. Wtedy - niebo w gębie. Teraz - chleb czerstwy, ten pasztet taki jakiś nie taki...
Chciałabym, żeby wrócił zeszłoroczny lipiec. Albo żeby w tym roku taki się powtórzył. Tym razem nie zostawię w domu żadnego "ogona", więc będę się rozkoszować odpoczynkiem jeszcze bardziej. I pasztetem też.
Powiecie - pasztet z puszki - czysta chemia, zapach czosnku, czerstwy chleb, paskudztwo. A mnie kojarzy się to z lekkim kołysaniem, z zapachem jezior, z ośmioma dniami wolności, odpoczynku, radosnego śmiechu.
"Kto mnie weźmie na łódkę, kto mnie weźmie na rejs, staż żeglarski mam krótki, lecz wiem, co grane jest...". Pliiiiiiiz!!!!




Dowiedziałam się dziś o smutnym wydarzeniu w rodzinie przyjaciół. Jeszcze raz - przykro mi bardzo. Jeśli będę mogła Wam jakoś pomóc - dajcie tylko znać.

komentarze (0) | chcesz skomentować? - zapraszam!

poniedziałek, 22 marca 2010

Licznik odwiedzin: 21780

który dzisiaj?

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Informuję, że teksty i myśli zawarte na tym blogu są moją własnością. Jakiekolwiek kopiowanie i powielanie bez mojej zgody zabronione. Teksty cytowane przeze mnie są opatrzone nazwiskiem autora.

O mnie

Ciemna blondynka i jej świat. Trochę zabawy słowem, odrobina humoru, lekka szczypta ekshibicjonizmu.
- i jak to piszą rooooshoffe, koffane "ałtorki" - "komciuj" ;)

Znalezione w sieci

BLONDYNKA W SIECI

Blogi znalezione w sieci

Fajne ;)

Kabarety

Komiksy

Mężczyźni, których kocham bezgranicznie

Olga Lipińska

dla dorosłych

mjuzik

mjuzik - Divine Insanity - kapela kumpla

mjuzik - Malicki

mjuzik - cięższe

mjuzik - szanty

przydatne

zwalczać nudę

Statystyki

Odwiedziny: 21780
Wpisy
  • liczba: 365
Pisany od: 643 dni

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: